Die Bremen Stadtmusikanten (70)

Da dachte der Herr daran, ihn aus dem Futter zu schaffen,
aber der Esel merkte, daß kein guter Wind wehte,
lief fort und machte sich auf den Weg nach Bremen;
dort, meinte er, könnte er ja Stadtmusikant werden.

Jego pan pomyślał tedy o tym, żeby oddać go do rzeźni,
ale osioł zmiarkował, że zanosi się na coś złego.
Uciekł i ruszył w drogę do Bremy;
Tam, jak sądził, będzie mógł zostać muzykantem.

Dziś wracam do rozgryzania « Muzykantów z Bremy » braci Grimm. W pierwszej notce dowiedzieliśmy się, że główny bohater – osioł – zestarzał się i opuściły go siły. Teraz okazuje się, że osła nie tylko nie obejmuje ani ZUS, ani NFZ, ale jeszcze na domiar złego jego właściciel będzie próbował dokonać czynności, zgodnie z art. 6 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt zdefiniowanej jako znęcanie się nad zwierzętami. Na szczęście osioł bierze sprawy w swoje kopyta i decyduje się wypowiedzieć umowę o pracę ze skutkiem natychmiastowym.

A skoro to już wiemy to zostaje nam już tylko przemielić słownictwo i konstrukcje gramatyczne.

Lire la suite

Fleur de lis

80blogow

Poniższy wpis jest częścią projektu « W 80 blogów dookoła świata » i dotyczy tradycyjnych marek z danego kraju. Czyli produkty i firmy, które szczególnie się kojarzą: niemiecki Volkswagen, szwedzka Ikea, polska… Biedronka?… Francja również kojarzy się bardzo łatwo, zarówno pod względem firm (Carrefour, Orange, Renault…) , jak i produktów (wina, sery, szampan, bagietki, więcej wina, więcej serów). Serek kiri, o, to jest ciekawa historia.
Ale nie. Ten blog nie jest o nowoczesnych firmach, a win powyżej 5 euro to ja nie kupuję. Najdroższe jakie piłem w życiu dostałem za darmo po przebiegnięciu maratonu w Médoc. Zamiast tego chciałbym Wam przybliżyć historię « marki » w sensie symbolu od wieków kojarzonego z Francją, ale wykorzystywanego wszędzie na świecie, od logo zespołów sportowych, po spinkę chusty harcerskiej. Lilijka, kwiat lilii, fleur de lis. To, co widzicie w lewym górnym rogu przeglądarki, czytając ten wpis.

Fleur.iris

Przede wszystkim to wcale nie jest lilia.

Lire la suite

cingler, segeln (69)

L’homme est mauvais, haineux, menteur et traître dans l’âme. Vous apprendrez, grand roi, que l’homme ne respecte que trois choses: le fouet qui cingle, le joug qui jugule, et l’épée qui tue.

Człowiek jest zły, nienawistny, jest kłamcą i zdrajcą w swej duszy. Dowiesz się, wielki królu, że człowiek szanuje tylko trzy rzeczy: bicz, który uderza, jarzmo, które krępuje, oraz miecz, który zabija.

Lire la suite

dommage (68)

Une belle armée que vous avez là-bas, émir. Dommage s’il lui est arrivé quelque chose.
Piękną masz armię, emirze. Szkoda, żeby coś jej się stało.

Dommage que je ne puisse pas rester et participer à la bataille. Ce sera mieux si je mets les voiles.
Szkoda, że nie mogę zostać i wziąć udziału w bitwie. Będzie lepiej, jeśli się stąd zwinę.

Jak myślicie, która bitwa w historii była najbardziej niezwykła? Wiele osób – do całkiem niedawna jeszcze ja – zakrzyknie bez wahania, że Termopile, gdzie trzystu Spartan o ciałach wyrzeźbionych na hollywodzkich siłowniach, odzianych w same majtasy i płaszcze, stawiło czoła demonicznym zastępom perskiego Króla Królów w serii pojedynków w slow motion.

Lire la suite

Die Bremen Stadtmusikanten (67)

Es hatte ein Mann einen Esel,
der schon lange Jahre die Säcke unverdrossen zur Mühle getragen hatte,
dessen Kräfte aber nun zu Ende gingen,
so daß er zur Arbeit immer untauglicher ward.

Był sobie raz człowiek, który miał osła,
który już wiele lat niezmordowanie nosił był worki do młyna,
ale teraz jego siły go opuściły
tak, że coraz mniej nadawał się do pracy.

Lire la suite

Anabaptyści i niemiecka emigracja w Ameryce

Poniższy wpis jest częścią projektu « W 80 blogów dookoła świata » i dotyczy 80blogowdiaspory, lub innych form migracji ludzi mówiących danym językiem w inne miejsca na świecie. Pomyślałem, że w przypadku francuskiego byłoby to po pierwsze za łatwe zadanie, a po drugie, historii związanych z rozprzestrzenianiem się języka francuskiego jest tak wiele, że jedna notka to zdecydowanie za mało. Planuję więc dłuższą serię tekstów na ten temat, a dzisiaj będzie o czymś z zupełnie innej bajki: o niemieckich społecznościach religijnych w Ameryce.

Lire la suite

Osiem sposobów na śmierć z zażenowania

Czasem ze względu na pomyłki językowe możemy narazić się nie tylko na niezrozumienie, ale również zostać posądzeni o składanie propozycji seksualnych. Dzisiejszy wpis pochodzi z bloga Annie André i opowiada o kilku takich przypadkach. Możecie u niej dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o życiu we Francji w okresie trochę późniejszym niż średniowiecze.

https://www.annieandre.com/

Języki francuski i angielski dzielą blisko połowę słownictwa. Dla osób które znają angielski, takich jak ja, nauka francuskiego może się więc wiązać z pewnymi ułatwieniami – łatwiej nam przypominać sobie słówka, ponieważ ich angielskie odpowiedniki są do nich podobne. Również gramatyka francuska, z czasami złożonymi, tworzonymi za pomocą être i avoir nie jest taka straszna, gdy te same konstrukcje znamy już z języka angielskiego. Jednak życie poligloty (jeśli znasz trzy języki, to technicznie możesz już nazywać się poliglotą 😉 ) nie jest usłane różami. Oprócz części wspólnych francuski i angielski zawierają też dużą liczbę fałszywych przyjaciół, oraz idiomów i innych wyrażeń, które działają tylko w jednym z tych języków, a w drugim brzmią dziwnie, lub co gorsza znaczą coś kompletnie innego. Co więcej, dzięki globalizacji i przynajmniej powierzchownym osłuchaniu się z angielskim przez wielu Polaków, te błędy trafiają również do nas. Typowym przykładem jest zdanie « Mam 37 lat » notorycznie tłumaczone przez początkujących uczniów w Polsce na « Je suis 37 ans », czyli « Jestem 37 lat » (bo po angielsku powiedzielibyśmy « I am 37 years old »), mimo iż francuskie « J’ai 37 ans » to dosłowne tłumaczenie polskiej wersji.

Może być jednak dużo gorzej. Lire la suite