Trzeci rok bloga

… zaczął się z przytupem i upłynął nadspodziewanie szybko. Pamiętam, że już rok temu czułem trochę wypalenie i brak weny, ale udało mi się jeszcze pociągnąć do marca. Od marca do września zrobiłem sobie przerwę. Z początku miał to być miesiąc, może dwa, tak na wszelki wypadek, żeby pisanie nie zbrzydło mi do reszty. Ostatecznie wyszło pół roku. No ale jestem tu ponownie i nawet mam o czym pisać.

Ale teraz już idę spać 🙂

Annonces paroissiales

… czyli ogłoszenia parafialne. 
paroisse (f) = parafia. paroissial(e) = parafialny/a.

  • Na stronie FB « Ostez vostre lion » pojawiła się pierwsza animowana wersja jednej z notek, mianowicie #63:

  • Video powstało przy pomocy VideoScribe, narzędzia do krótkich filmów edukacyjnych i animowanych prezentacji. Praca zajęła mi dobrą część wieczoru, ale mam wrażenie, że kolejne filmy powinny pójść już dużo łatwiej. Zobaczymy. (Oczywiście od razu po opublikowaniu zauważyłem błąd: powinno być « j’ai oublié« , nie « j’ai oublie« ).
  • Ostatnio do listy aplikacji, których używam do nauki francuskiego, dołączył Scribens. Jest to coś na kształt Grammarly w nauce angielskiego: użytkownik pisze kawałek tekstu w polu edycji, a aplikacja sprawdza poprawność ortograficzną i gramatyczną. Scribens nie jest jeszcze idealny (np. nie poprawił mi « j’ai oublie »), ale wiele błędów potrafi znaleźć i poprawić. Myślę, że może świetnie się sprawdzać we współpracy z TypeIt – najpierw piszemy tekst w TypeIt tak jak nam się wydaje i/lub wyobraźnia nas poniesie, a następnie przeklejamy efekty do Scribens, żeby zobaczyć, jak bardzo nam się nie udało.
    Poza tym jako programista czuję się zobowiązany zaznaczyć, że o ile wiele aplikacji www i na telefony komórkowe ma bardzo sprawnie działające wersje darmowe, warto rzucić okiem na to, co więcej oferuje wersja płatna i zastanowić się nad jej zakupem. Każdy program, którego używamy, został przez kogoś napisany. Owszem, programiści są rozchwytywani i z reguły nie muszą martwić się o rozsądne zarobki, ale firmy produkujące takie właśnie małe aplikacje jak VideoScribe, Scribens, lub TypeIt, często działają na granicy opłacalności. Jeśli się zwiną, aplikacje znikną z internetu (darmowe wersje też), a programiści pójdą do korpo, pisać nudne korporzeczy.
  • Wracają « Wikingowie »! History Channel właśnie zaczyna emisję sezonu numer 5 i pół. Z trailera wynika, że znów pojawi się w nim Rollo ze swoją drużyną zbójcerzy. Bardzo ciekawi mnie skąd ich wziął, skoro dwa sezony temu był jedynym Normanem na świecie… Ale takie drobiazgi historyczne « Wikingom » nigdy nie przeszkadzały. Ten serial to moja plaisir coupable (f) = guilty pleasure, przyjemność, które trochę się wstydzę 🙂
  • Nowe pół sezonu « Wikingów » zbiegło się z trzecim sezonem « The Last Kingdom » na Netflixie. Akcja dzieje się trochę później niż u « Wikingów » ale oba seriale zahaczają o siebie. In plus, « The Last Kingdom » jest dużo bardziej realistyczny i zgodny z historią. In minus, opowiada wyłącznie o wydarzeniach w Anglii. Mimo tego bardzo polecam.

 

La Menace fantôme

germany_history_books

Na razie to jeszcze nic takiego, ale być może to zdjęcie zapowiada pewne zmiany na blogu.

Mieszkam obecnie w Berlinie. Do tej pory różne inne zajęcia dawały mi wystarczające usprawiedliwienie, by tego nie robić, ale w końcu nadszedł ten moment: Chcę zapisać się na kurs niemieckiego. Prawdopodobnie od nowego roku. Myślę, że to ważne, by znać język kraju, w którym się mieszka. I jego historię też.

Równocześnie chciałbym kontynuować naukę francuskiego i nadal prowadzić tego bloga… z tym że być może mógłbym trochę rozszerzyć jego formułę. Na Ostez Vostre Lion już od dawna pojawiały się notki dotyczące nie tylko Francji i francuskiego, ale i innych krajów i języków Europy. Teraz chciałbym pójść o krok dalej. Wyobrażam to sobie tak, że podzielę bloga na wyraźne kategorie językowe – francuską i niemiecką – tak, by osoby zainteresowane jednym językiem nie musiały przewijać wpisów na temat drugiego.
Notki historyczne również trafiałyby do tych kategorii, chyba że dotyczyłyby wydarzeń wspólnych dla Francji i Niemiec… lub Austrii, Szwajcarii, Belgii, Luksemburga… Nie ma co ukrywać, że historia państw Europy przeplata się na każdym kroku. Myślę, że zwłaszcza teraz, gdy nasz kontynent z jednej strony coraz bardziej się jednoczy, a z drugiej rosną w siłę politycy, którzy znów chcieli kontroli na granicach i patrzenia na siebie wilkiem, taki blog o naszej wspólnej historii  to coś, nad czym bardzo chętnie chciałbym pracować.

Z drugiej strony boję się, że to może być trochę za dużo. Mogę rozmienić się na drobne, albo stracić motywację, przytłoczony nadmiarem pracy. Wiem też, że notki będą nierówne. Naukę niemieckiego dopiero zaczynam i nawet jeśli z pomocą internetu będę w stanie pisać powyżej swojego poziomu, nie będzie mi to przychodzić z taką łatwością, jak w przypadku francuskiego. Ma więc do Was, czytelników, gorącą prośbę: dajcie mi znać co o tym myślicie. Poniżej zamieszczam linka do małej anonimowej ankiety (w polu z imieniem można wpisać co się chce). Możecie też zostawić mi komentarz tutaj pod spodem, albo na Fejsbuku, albo na Twitterze. Już sama informacja, że nie piszę tego wszystko tylko dla siebie będzie dla mnie na wagę złota 🙂

https://doodle.com/poll/hfvzv4ez6ntf5ea9

Książki na zdjęciu powyżej to dwie ciężkie cegły o historii Niemiec. Pierwsza, « The Holy Roman Empire » opowiada o dziejach Świętego Cesarstwa Niemieckiego od powstania w wyniku podziału imperium Karola Wielkiego, po inwazję Napoleona Bonaparte i abdykację ostatniego cesarza, Franza Josepha Karla II (czyli i początek i koniec związany był z historią Francji 🙂 ). Druga książka mówi o historii Prus od XVII wieku po drugą wojnę światową – zazębia się więc z pierwszą, ale opowiada bardziej konkretnie o tej części kraju, która dały początek nowoczesnym Niemcom. Jest to też historia blisko związana z historią Polski. Obie książki mają fantastyczne opinie na Amazonie, mam więc nadzieję, że nie usnę przy nich, a po lekturze będę mógł się wymądrzać w towarzystwie.

Oh là là

Pół roku mnie tu nie było 🙂

Tak najkrócej jak to możliwe, przerwa spowodowana była głównie przez coś w rodzaju wypalenia się, oraz przez problemy zdrowotne, które nadal mam i które chyba zostaną ze mną na stałe, ale nie są poważne: w uszach mi piszczy 😉 W sumie chyba nie ma co dramatyzować. Gorzej z wyżej wspomnianym wypaleniem. Ostatnie kilka moich wpisów było bardzo na siłę, a gdy już zrezygnowałem z przygotowywania kolejnego, to przez pół roku nie uczyłem się francuskiego w ogóle. Nawet teraz ciężko przychodzi mi przełamanie się.

Z drugiej strony te pół roku były dla mnie bardzo ważne pod kątem profesjonalnym. Byłem « speakerem » na trzech konferencjach programistycznych, niedługo lecę na czwartą, uczę się nowego języka programowania, zaczynam trochę bardziej udzielać się w internecie, oraz znalazłem pomysł na pracę doktorską i teraz powoli zbieram materiały do pogadania z pewnym takim profesorem, u którego być może mógłbym robić doktorat ze sztucznej inteligencji i robotów 🙂

Ta nadchodząca konferencja to ScalaIO w Lyonie. Będę na niej mówił po angielsku (o rzeczach trochę zbliżonych do tego, co chciałbym robić na doktoracie), ale część wykładów będzie po francusku i z przyjemnością bym ich posłuchał. To, oraz fakt, że właśnie jest pierwszy września, więc kiedy nie wrócić do nauki jak nie teraz, trochę mnie zmotywowały. Przez najbliższe dwa miesiące postaram się odkurzyć trochę swój francuski, a w ramach tego również pisać nowe notki. Później… zobaczymy.

cul, cucul la praline (55)

Dzisiaj wpis o dupie. Ale najpierw krótkie podsumowanie.

Mijają właśnie dwa lata odkąd założyłem tego bloga. Jak na dość słabo reklamujący się notatnik z przykładami do nauki francuskiego i ciekawostkami o historii Francji chyba idzie mu całkiem nieźle. W ciągu ostatniego roku miał 4058 odsłon i 2259 unikalnych użytkowników, jakkolwiek to się liczy. To wzrost odpowiednio o 73% i 93% w stosunku do zeszłego roku. Duża w tym zasługa styczniowego wpisu o starofrancuskich wulgaryzmach z pewnej sceny w serialu « Wikingowie ». Został on udostępniony przez fejsbukowy profil kanału tv History Poland i już w ciągu jednego dnia zanotowałem więcej wejść, niż przez cały poprzedni miesiąc.

Na następny rok planuję… hmm… Może zmieniłbym wygląd bloga, a następnie zaczął jakąś małą akcję reklamową. Nadal chciałbym, aby był prosty w obsłudze i łatwo się go czytało na telefonach i małych laptopach, ale z drugiej strony to już dwa lata regularnego pisania i fajnie byłoby wyjść z tym do ludzi trochę bardziej. Jeszcze pomyślę.

Tymczasem przed wami pierwszy z serii krótkich komiksów o dziwnych słówkach w języku francuskim, narysowanego przez Bouletcorp i przetłumaczonego przez mnie (w oryginale jest po angielsku).

 

1_cucul_lapraline

cul (m) = dupa; z łac. culus (również dupa). Ładniej możemy powiedzieć fesses (= pośladki), poj. fesse (f), lub derrière (m) = tył; dosł. z tyłu, za sobą. regarder derrière = patrzeć za siebie; elle a fermé les portes derrière elle = zamknęła za sobą drzwi. Być może z tego samego rdzenia (ale nie na pewno) pochodzi przymiotnik obscur(e) = ciemny, zaciemniony. cul może tu służyć za skojarzenie: coś jest zaciemnione, bądź słabo widoczne, ponieważ kryje się z tyłu innej rzeczy. (Polskie słowo obskurny to fałszywy przyjaciel). Stąd też rzadko używane obscurer (= ukryć, zataić; częściej mówimy cacher). obscurité (f) = ciemność.

Jako słowo wulgarne, ale dość powszechne, cul ma wręcz nieprawdopodobną ilość barwnych wyrażeń pochodnych. Między innymi:

  • acculer qn = zapędzić kogoś w kozi róg, zmusić do wycofania się (oparcia tyłkiem o ścianę);
  • basculer = chwiać się, wywracać (prawie upadać na cztery litery);
  • coller au cul = deptać po piętach;
  • culotte (f) = majtki, krótkie spodenki;
  • être sur le cul = być zdumionym lub szczęśliwym;
  • péter plus haut que son cul = dosł. pierdzieć wyżej niż ma się dupę, tzn. zadzierać nosa.

Na stronie www.bouletcorp.com możecie znaleźć od groma krótkich komiksów po francusku, na których można ćwiczyć swoją znajomość języka i uczyć się co bardziej potocznych powiedzonek. Jeżeli wam się spodoba, możecie napisać o tym autorowi na Twitterze.

Au secours! :)

https://www.sandawe.com/fr/projets-auto-finances/apostat

Zbieramy kasę na francuskie wydanie kolejnych czterech części « Apostaty » 🙂 « Apostata » to komiks autorstwa holenderskiego rysownika, Kena Broedersa. Opowiada o życiu Flawiusza Klaudiusza Juliana, ostatniego pogańskiego cesarza Rzymu. O samym komiksie i jego głównym bohaterze pisałem już tutaj. Do tej pory po francusku pojawiły trzy pierwsze części. Teraz zbierane są pieniądze na pozostałe cztery.

Sandawe to platforma crowdfundingowa, służąca… wydawaniu komiksów 🙂 Idea jest niesamowicie prosta: my płacimy teraz, a wydawnictwo obiecuje, że jeśli zbierze dość kasy, to wyda komiks i nam go przyśle. Jeśli więc lubimy autora, podobały nam się wcześniejsze dzieła z tej samej serii, lub po prostu fabuła wydaje nam się ciekawa, możemy w ten sposób wspomóc wydawcę i trochę zmniejszyć ryzyko związane z inwestycją.

Co więcej, tłumaczę ten komiks. Obecnie jestem pod koniec drugiej części. Gdy skończę trzecią, udostępnię tłumaczenie w postaci pliku PDF. O ile mi wiadomo, to wolno mi zrobić (ale jeszcze doczytam), natomiast nielegalne byłoby, gdybym zrobił skanlację i nałożył polskie tłumaczenie na dymki. Ale tego nie zrobię. W ten sposób nie musicie znać francuskiego, by przeczytać komiks, ale nadal musicie go kupić. A dodatkowo praca na pliku tekstowym oznacza, że nie muszę stawać na głowie, by zmieścić się z tłumaczeniem w maleńkim dymku. Mogę pozwolić sobie na tłumaczenie trochę dłuższe, ale dokładniejsze, bądź barwniejsze. Jeżeli wyjdą kolejne części, przetłumaczę je również.

Pierwsze trzy części w tłumaczeniu francuskim są do kupienia na BD Must.

Projekt na Sandawe będzie aktywny do końca września 2017. W chwili obecnej – 31 sierpnia – zebrano 4210 euro z 6000 potrzebnych, czyli 70%. Jest więc duża szansa, że się uda. Tym większa, jeśli pomożecie 🙂