Le subjonctif – partie III

Sposoby użycia subjonctifu.

 

Jest to jak na razie mój ostatni wpis o subjonctifie. Poniższe tabelki opisują, kiedy go używamy, kiedy nie, jak go odmieniamy, itd. Oryginał pochodzi z www.connectigramme.com autorstwa prof. Henriette Gezundhajt z Gledon College, York University.

Les matériaux suivants sont des traductions des tables grammaticales de la site web Connectigramme, créé par Henriette Gezundhajt, Madame le Professeur de linguistique française au Gledon College, York University.

Lire la suite

espérer (22); subjonctif – partie II

Wspomniałem już w poprzednim wpisie, że subjonctif jest dla Polaków mało intuicyjny. W naszym języku nie używamy takiej konstrukcji. W celu wyrażenia życzenia w mowie zależnej używamy słówek aby i żeby, a gdy mamy co do czegoś wątpliwości, po prostu dodajemy do zdania słowa, które przekazują tę informację. Ale to, że subjonctif służy do wyrażania życzeń i wątpliwości – to też nie jest do końca prawda. A przynajmniej nie zawsze. Nie mam ambicji opisania wszystkich przypadków, gdy ta powyższa zasada się nie sprawdza (ale znalazłem tabelkę, która próbuje tego dokonać). Skupię się wyłącznie na jednym słówku, jednym z moich ulubionych w języku francuskim: espérer.

J’espère que certains prêtres font des miracles, mais cette astuce avec une hostie saignante est trop forcée.

Mam nadzieję, że niektórzy kapłani czynią cuda, ale ta sztuczka z krwawiącą hostią jest za bardzo naciągana.

espérer que = mieć nadzieję, że. Z łac. spērāre = mieć nadzieję, życzyć sobie, wierzyć. (Czasem, gdy ktoś chce się popisać, mówi o czymś, że jest in spe, czyli że zdarzy się w nieodległej przyszłości.) Zwróćcie uwagę na akcent – w bezokoliczniku i w prawie wszystkich formach gramatycznych é, ale w liczbie pojedynczej czasu teraźniejszego, tak jak w przykładzie powyżej, è. espérer jest używane z indicatifem, mimo iż wyraża zarówno życzenie, jak i niepewność, co do zdarzenia, o którym mowa.

J’espère que mon ex ne viendra pas à la fête.

Mam nadzieję, że mój były nie przyjdzie na imprezę.

Ale jest tu drobny haczyk: Możemy użyć subjonctifu, gdy wyrażamy nasze życzenie co do przyszłości. W tym wypadku espérer que często odmieniane jest w conditionel i staje się synonimem dla souhaiter que (= życzę sobie, żeby), np.: j’espérais que tu sois hereuse avec ce connard = mam nadzieję, że będziesz szczęśliwa z tym bucem. Powyższe zdanie mogłoby brzmieć je souhaite que tu sois hereuse… i poza podmianą czasownika nic nie trzeba byłoby zmieniać, a sens zdania byłby ten sam.

Il en arrive à dire qu’il espère qu’il ne commettra pas l’erreur d’accepter la nomination qui salirait ainsi sa gloire et celle de l’Ordre.

Powiedział mu nawet, że ma nadzieję, że nie popełni błędu i nie zaakceptuje tej nominacji, która okryłaby niesławą i jego i Zakon.

Czasami na  subjonctif po espérer que można natknąć się w tekstach literackich, lub poezji. Podkreśla on wtedy « życzeniowość » tego, na co nadzieję ma bohater. Ale na codzień, w rozmowie, lub w internecie – nie wtedy gdy podczas egzaminu nauczyciel stara się wpędzić Was w depresję –  jeżeli nie jesteście absolutnie pewni, co robicie, po prostu trzymajcie się indicatifu, albo zmieńcie czasownik na souhaiter.

Subjonctif – partie I

Dzisiaj będzie ciężko. Poleją się krew i łzy.

Co więcej, w gruncie rzeczy nie napiszę nawet nic specjalnie odkrywczego. Po prostu w ramach swojej nauki siadam nad tematem wyjątkowo przykrym i niewdzięcznym i postanowiłem się z Wami tą przykrością i niewdzięcznością podzielić, bo byc może dzięki temu łatwiej będzie mi je znieść.

Nie oszukujmy się: dla większości z nas subjonctif oznacza krew, pot i łzy. Uczymy się go, ponieważ takie są założenia programowe kursów, zdajemy egzamin i najczęściej nie wracamy już do tej traumy z przeszłości. Co najwyżej pewne zwroty, jak je veux qu’il soit oublié (= chcę o tym zapomnieć), pozostają wryte w nasze synapsy tak mocno, że w końcu zaczynamy ich używać bez zastanowienia. I z czasem, jeżeli robimy dostatecznie dużo ćwiczeń (tak jak ja ich nie robię), lub czytamy dostatecznie dużo czytanek (tak jak ja ich nie czytam), zaczynamy używać subjonctifu w sposób w miarę prawidłowy. I to wystarcza do praktycznej znajomości francuskiego. Podejrzewam, że podobnie jak ludzie uczący się angielskiego często lepiej wiedzą kiedy wstawić a/an, a kiedy the, tak niektórzy z nas lepiej znają się na subjonctifie od rodowitych Francuzów.

Zacznijmy od odrobiny historii: Wiodąca teoria w lingwistyce mówi, ze subjonctif był już obecny w proto-indo-europejskim (PIE) i to raczej nasz słowiański brak tego trybu jest wyjątkiem, nie regułą. U nas subjonctif został zastąpiony przez formy trybu przypuszczającego, które jak głupie rozrosły się na całą polską gramatykę. Moja osobista reguła jest taka, że jeśli mam zdanie złożone, które mogę obrócić tak, by użyć w nim słowa by, aby, lub żeby, to prawdopodobnie w wersji francuskiej mogę użyć subjonctifu.

Je souhaite qu’elle meure pendant l’accouchement car alors nous pourrons nous marier.
Chciałabym, aby umarła przy porodzie, ponieważ wtedy będziemy mogli się pobrać.

Najprościej więc powiedzieć, że tam gdzie w języku polskim « życzymy sobie, by », « żądamy, żeby », « trzeba, aby » (nieśmiertelne il faut que), « boimy się, że » (no, tu moja reguła trochę się wykłada), w francuskim używamy subjonctifu. Ale to oczywiście nie wszystko. Subjonctifem wyrażamy również prośbę, którą w pl. wyrazilibyśmy słowem niech i czasem przyszłym, lub po prostu trybem rozkazującym. Tyle, że w tym wypadku jest to taki bardzo delikatny tryb rozkazujący. Weź coś z tym zrób, ale jak nie, to też spoko:
Ojcze nasz, któryś jest w niebie: Notre Père, qui es aux Cieux,
święć się imię Twoje, Que ton nom soit sanctifié
przyjdź Królestwo Twoje, Que ton règne vienne
bądź wola Twoja Que ta volonté soit faite

No i oczywiście subjonctifu należy również użyć, gdy w nasze słowa wkrada się niepewność. W pl. musimy posiłkować się kontekstem, lub dodawać zwroty takie jak « być może », « moim skromnym zdaniem », lub zachować się jak nasi politycy, czyli machnąć na to ręką, mówić w trybie oznajmującym i co najwyżej później tłumaczyć się, że to była tylko prywatna opinia. Fr. pozwala na trochę lepsze niuansowanie.

Qu’elle survive ou qu’elle meure, cela dépend du Québec et d’aucune autre province.
Czy przeżyje, czy umrze, to zależy wyłącznie od Quebecu, a nie żadnej innej prowincji.

(spokojnie, chodzi wyłącznie o los niezwykle unikalnej i wartościowej kultury Quebecu)

W gruncie rzeczy bowiem od tego właśnie zaczęła się kariera subjonctifu w PIE – do wyrażania życzeń i obaw służyła inna forma gramatyczna, tzw. optatif. Dopiero później, w łacinie, życzenia i obawy zostały podzielone pomiędzy subjonctif, oraz inne z setek form łacińskiej gramatyki, a optatif zginął niczym Polska pod zaborami. Potem, w starofrancuskim, subjonctif odbił te ziemie od pozostałych zaborców, ale nie do końca – o tym będzie kolejna notka.

craindre (4)

N’ayez crainte, Sire, je protégerai la reine de la férocité des bêtes de la nuit !

Bez obaw, Panie, będę bronił królowej przed okrutnymi bestiami nocy!

(Kaamelott, Livre I, 25 : Le Sacrifice)

Cytat pochodzi z Kaamelott, francuskiego serialu komediowego, opowiadającego historię króla Artura i rycerzy Okrągłego Stołu w kilkuminutowych scenkach, trochę konwencją przypominających « Kasię i Tomka ». Powyższe słowa wypowiada Lancelot do Artura, zapewniając go, że będzie bronił Ginewry pod jego nieobecność. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło.

craindre = obawiać się; une crainte = obawa. Pochodzi podobno od łacińskiego tremere, oznaczającego drżeć, które na terenie dawnej Galii połączyło się z crito – celtyckim słowem o tym samym znaczeniu. Od tremere wziął się czasownik trembler = drżeć, trząść się.

faire qch de crainte que + [nom] + ne + [subjonctif] = zrobić coś z obawy, że.

Bilbo a caché l’anneau de crainte que Gandalf ne le prenne.

Bilbo ukrył pierścień z obawy, że Gandalf go zabierze.

Odmiana craindre to typowa III grupa, jeśli więc nie jesteście jej pewni, warto poświęcić trochę czasu i ją wkuć.

(btw, « Kasia i Tomek » to zżyna z francuskiego serialu « Un gars, une fille »)